Kilka uwag na temat tradycyjnej kuchni franfurckiej

Muszę przyznać, że jako niejedząca mięsa (lub też jedząca mięso niebywale rzadko) miałam we Frankfurcie dość ciężko. Sachsenhausen, dzielnica, gdzie zwykle jedliśmy, jest opanowana przez tradycyjne knajpy niemieckie serwujące różnego rodzaju żebra i wątroby w sosach i bułach. Z tego, czego mogłabym uszczknąć polecam Knoedel - wielkiego pseudoknedla z buły z przeróżnymi sosami (ja akurat próbowałam kurkowego).

Z dań wegetariańskich zdecydowanie należy spróbować Roesti, placków warzywnych podawanych z przeróżnymi sosami. Najlepsze zdarzyło mi się jeść w knajpie Adolf Wagner (tutaj podano je ze świezym sosem koperkowym i sałatą, co nie jest pomysłem głupim, bo same Roesti są dość sycące), która jest zdecydowanie godna polecenia.

Sachsenhausen, raj dla podniebienia, opanowane jest nie tylko przez mięcho i tradycyjne knajpy niemieckie, lecz także przez knajpy produkujące Apfelwoi (Apfelwein czyli wino jabłkowe). Można zamówić sauer (czyli samo wino), sueB (z lemoniadą)lub z wodą. Należy jednak uważać, w tradycyjnych restauracjach kelnerzy są dość opryskliwi (to klient jest dla kelnera, nie na odwrót) więc może się zdarzyć, że kelner odmówi mieszania.

Niemcy jak to Niemcy, z piwa słyną. Mieliśmy okazję spróbować dobrego Bindinga i Bittburgera (oba z gatunku Pils).

Kolejnym miłym zaskoczeniem oprócz piwa były ciasta. W sieciówkach takich jak na przykład Baecker Eifler całkiem spory (jak widać na załączonym obrazku) kawałek ciasta można zjeść już za 1 euro. Przy tym nie są to jakieś stare gnioty, jak nasze pączki spod rotundy, lecz naprawdę świeżutkie wypieki. Polecam wszelkie "Schnitte", np. Rhubarb-Schnitte - coś w stylu sernika z rabarbarem na wierzchu, naprawdę smakowite.

Poza tym należy dodać, że we Frankfurcie znajduje się około 400 restauracji, na pewno więc każdy znajdzie coś dla siebie.

My odwiedziliśmy:
1. Adolf Wagner, jedzenie niemieckie w okolicy dworca Suedbahnhof *****
2. Mescal, jedzenie meksykańskie w okolicy dworca Suedbahnhof ***
3. Borsalino, kuchnia włoska na Kleine Rittergasse w Sachsenhausen ****
4. Ginger, kuchnia azjatycka tuż przy stacji metra Bornheim Mitte ***

Komentarze

  1. Świetna taka relacja z podroży - całkowicie w tematyce bloga.

    Te knedle i piwo skojarzyły mi się z czeską kuchnią ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie raczej z austriacką. też tyle buł i skrobi w ogóle, mięcha, jak zamówisz sałatę wszyscy patrzą na ciebie jak na idiotę :)
    ale nie powiem, niektóre rzeczy, mimo że zupełnie ciężkostrawne i tłuste, były niesamowicie smakowite :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty