

Siedemnastego dnia podróży dotarliśmy do raju. W naszej wiosce wszyscy są opaleni, noszą wygodne ciuchy, wstają po osiemnastej, codziennie rozmawiają o sensie życia i kochają zwierzątka. Większość powierzchni wyspy zajmuje park narodowy. Mieszkańcy nie szaleją na skuterach, nasza gospodyni ma wino i pysznie gotuje. Jedynym zmartwieniem jest, jak nie przysmażyć się za bardzo na plaży i co zjeść na kolację – napisałam o tym miejscu będąc tam.
Komentarze
Prześlij komentarz