Turbacz
Pierwszego dnia, szaleńczo zachęceni przez naszego gospodarza, postanawiamy rzucić się na Turbacz. W samym wejściu nie ma może nic nadzwyczajnego, podchodzą na Turbacz nawet małe dzieci w klapeczkach i osoby nie bardzo usportowione, z Nowego Targu z parkingu można się tu dostać już w jakieś siedem kilometrów, czyli pewnie 1,5 godziny drogi. Znacznie ciekawsze było za to zejście przez Schronisko PTTK na Starych Wierchach, Obidową, Bukowinę Miejską - aż z powrotem do Oleksówek, Nowy Targ. Nie spodziewałam się po wejściu na szczyt i dłuuugim zejściu do Obidowej kolejnego podejścia. No ale wiadomo - w górach, jak to w górach - jak gdzieś zleziesz, to przecież się potem nie teleportujesz ;)
Turbacz obfitował w piękne widoki, choć jak dla nas, szczególnie ze stworem, był nieco zbyt zatłoczony. Prawdziwym hitem po drodze były natomiast maliny i jagody, które rwałam całymi garściami. Na plus także Schronisko PTTK Turbacz, gdzie zjedliśmy naprawdę wspaniały obiad, w tym ja - naleśniki z serem i jagodami, o jakich marzy się w każde polskie lato. Wiele wspomnień wyjazdu będzie na pewno związanych z tą męczącą ponad dwudziestopięciokilometrową trasą w Gorcach. Jednocześnie widoki pasma będą charakteryzowały inne pasma w tej okolicy, np. pasmo Lubania.
Komentarze
Prześlij komentarz