Dzień czwarty - Noja, Poo, Llanes
Jeden z najbardziej plażowych i relaksujących dni naszego urlopu. Rano wspomniany surfing, potem "dwie czarne kawy" postawione przed Magdą (no takie w końcu zamówienie!), a wieczorem jesteśmy w Asturii w miejscowości Poo. Początkowo trochę dla językowego żartu, ale okazuje się, że pobliskie Llanes jest przepiękne i słynie z cydru. Oczywiście próbujemy = następnego dnia pobudka później niż zwykle, zresztą i tak znowu leje. To dlatego piękna Asturia jest taka zielona.
Komentarze
Prześlij komentarz