Budapest at a glance

Pierwszy dzień w Budapeszcie poświęciliśmy na jako takie obejrzenie miasta, a dokładnie jego centralnej części. To, co najbardziej rzuca się w oczy (a raczej nos!) to dzikie zapachy: z każdej miejskiej dziury, studzienki, spod każdej skrzynki technicznej zionie piwskiem, sikami i innymi. Dobrze, że to pierwsze wrażenie szybko zatarły przepiękne widoki i przecudna architektura - bez tego mogłoby być ciężko... Pierwszego dnia (1 maja) natrafiliśmy na pokazy samochodów, motorów i samolotów (m.in. przeloty pod mostami na Dunaju - robią wrażenie). T. był zachwycony, M. ledwo odwlokła go od maszyn.

To, o czym na pewno należy wspomnieć, to przewspaniała architektura węgierskiej stolicy. Wystarczy wejść do byle jakiej kamienicy, a tam podwórka jak z lat trzydziestych, windy w klatkach, kafle na ścianach, zakola i łuczki. Wszystkie centralnie położone hostele znajdują się właśnie w takich budynkach - nie muszę mówić, jak działa to na poszukujących przygód turystów.
Już po samym klatkach schodowych Budapesztu można błąkać się godzinami. Oprócz klatek warto przejść szlak typowych i nietypowych "must-do": hotele z początku ubiegłego stulecia na wyspie św. Małgorzaty, zobaczyć gmach parlamentu (fot. po prawej), zamek i zamek Vajdahunjad (fot. po lewej 2) na wschodzie, termy Gellerta, funikular, Bazylikę św. Stefana, Basztę Rybacką (fot. po lewej 1) Muzeum Sztuk Pięknych i, i, i... Zachwyciło mnie to, w jakie stereotypiczne postrzeganie stolicy dałam się złapać: te wszystkie baszty, połączenie stylów - to wszystko prawda (patrz: zamek Vajdahunjad po lewej)!
Budapeszt dla mnie ciekawy był jeszcze z innego powodu. Podczas pobytu w hostelu spotkałam b. fajnych ludzi - m.in. niemieckiego gitarzystę, którego muzyka bardzo przypadła mi do gustu. Z kolei mój nowy znajomy z Indii, Yash, opowiedział mi o historii lokowania pomnika ku czci poległych Sowietów (po prawej stronie): tuż pod oknami amerykańskiej ambasady. Oczywiście, nic nie dzieje się bez przyczyny.
Termy to kolejny punkt, o którym, oprócz niebywałej architektury, można by pisać i pisać.My akurat odwiedziliśmy termy w hotelu Gellerta, znane już w średniowieczu (oczywiście nie w formie kafelkowo-wystawnej), ulokowane nieopodal Góry Gellerta, na której obejrzeć można budapeszteńską cytadelę, pomnik Gellerta z widokiem na miasto oraz przeróżne pomniki chwalące kult pięknego ciała i tężyzny fizycznej (czy muszę mówić więcej?). Nie dotarliśmy tym razem do parku pomników komunistycznych, który po obaleniu systemu został utworzony na południu miasta - daliśmy się przekonać, że w samym centrum jest jeszcze dużo rzeczy, których nie widzieliśmy.


Kulinaria?Najfajniejszym (i również najbardziej drażniącym, bo po kokardkę zatłoczonym) miejscem naszej kulinarnej podróży okazał się być jeden z zadaszonych bazarów na południe od centrum. Można tu było kupić: gęsie wątróbki (na szczęście nie dałam się na to nabrać - cały transport tych pioruńsko drogich specjałów został ukradziony z walizki z zamkiem mojej przyjaciółki. Jak widać nieuczciwa obsługa lotniska [ciekawe, którego?] dorabia sobie po godzinach. Cena za puszeczkę: ok. 60-80 PLN), paprykę i szafran węgierski, różne specjały mięsne, dżemy i marmolady własnej produkcji małych sprzedawców i, oczywiście, salami z osła. Mmm. Nie muszę mówić, że moja półka z przyprawami pęka w szwach. Oprócz kulinariów bazarowych Budapeszt szczyci się wszelkiej maści knajpami na europejską modłę: barami hummusowymi, hamburgerami, chińskimi tanimi sieciówkami.


Steven opowiedział mi kilka dni temu, że na Węgrzech olbrzymie poparcie mają partie neonazistowskie, skrajnie prawicowe. Nie czuć tego bardziej niż w Polsce. Czy może, koncentrując się na odpoczynku, tym razem nie zajrzeliśmy pod podszewkę? Ale skąd to się bierze? Przecież Budapeszt jest tak piękny, tak różnorodny, tak bogaty... Oczywiście, wszędzie, tak samo jak w Polsce i każdym innym kraju, ludzie mają swoje problemy: zły rząd, brak perspektyw, pracy, wysokie bezrobocie. Ale dla turysty taki majowy, gorący Budapeszt to na pewno jedno z najwspanialszych miejsc urlopowych na europejskiej mapie.

Komentarze

Popularne posty