SZTUKA: W trzy kroki dookoła Hackesche Hoefe
Der Tag war, ohne Zweifel, ziemlich lazy. Graue Wolken gehen langsam und schlaefrig durch den blauen Himmel. Jede paar Stunden faengt es an, richtig zu regen, dann hoert es wieder auf. Ich war heute beim Trendmafia Wintermarkt. Wenn jemand ein Alternativo ist, wuerde er sich hier bestimmt ganz gut fuehlen - hand-made Taschen, Portmonaies, Ohrringe, T-shirts, Kunst. Das einzige Problem fuer mich ist bei solchen Maerkten, dass sich alles im Kontakt mit dem Verkaeufer abspielt. D.h. man braucht nur ganz kurz aufzuhalten, und man ist schon beim Kaufen. Preise sind vielleicht ganz ok, aber im Endeffekt kauft man viel mehr als man braucht.
---
Dzień jest niewątpliwie dość leniwy. Szare chmury wleką się ospale po niezbyt niebieskim niebie, raz na parę godzin zaczyna nagle porządnie lać, potem znowu przestaje. Byłam dzisiaj na Trendmafia Wintermarkt. Jeżeli ktoś lubi alternatywne klimaty, na pewno bardzo dobrze by się tam poczuł - robione ręcznie torebeczki, portfele, przypineczki, kolczyki, t-shirty, oryginalna sztuka. Ceny dość niewygórowane, każdego na pewno byłoby stać na jakiś drobiazg. Dla mnie jedynym problemem w takich stoiskach jest to, że wszystko odbywa się w ścisłym kontakcie ze sprzedawcą. Oznacza to, że jak tylko zbliżymy się na 10 metrów do stoiska, jesteśmy od razu zagadywani (to zresztą, jak odkryłam należy do niemieckiego sposobu sprzedaży czegokolwiek - w sklepach z ciuchami, czekoladkami, kosmetykami). No i w końcu kupujemy coś, do czego nie jesteśmy w 100% przekonani, no ale cena nie jest wysoka... A potem tego nie nosimy, bo nie podobało nam się w 100%. I tak w kółko.
---
Ein wenig von dem Designermarkt ging ich einmal um die Station Hackescher Markt um. Alte Sumpfgebiete wurden von Hans Christoph Friedrich von Hacke als ein Platz eingerichtet, am Ende des 19. Jahrhnderts hat man versucht, Transportmittel im Ort einzufuehren. Was die Hackesche Hoefe selbst angeht, es beginnt ihre Geschichte frueher, Mitte 19. Jahrhunderts alsdie Gebiete Hans Quilitz, ein Glaskuenstler, kaufte. Seine Nachfolger kauften naechste Grundstuecke um den seinen. So wurden Anfang des 20. Jahrhunderts die Hoefe von Kurt Berndt und August Endell entworfen und gebaut. Eine Renovation, die den Hoefen das heutige Aussehen gab, fand 1996-1997 statt.
---
Lekko rozczarowana samym targiem designerów przeszłam się dookoła stacji S-Bahn Hackescher Markt. Dawny teren bagienny został przez Hansa Christopha Friedricha von Hackego zagospodarowany jako plac, pod koniec XIX wieku zaczęto tu doprowadzać miejskie środki transportu. Co się zaś tyczy samych Hackesche Hoefe (malutkich sklepików ułożonych w kolejnych podwórkach), ich historia zaczyna się jeszcze wcześniej, w połowie XIX wieku kiedy to teren pod budowę przyszłych luksusowych sklepów kupił Hans Quilitz, szklarz. Jego dziedzice wykupowali kolejne działki wokół jego parceli. I tak na początku XX wieku "podwórka" zostały zbudowane przez konstruktora Kurta Berndta oraz architekta Augusta Endella. Zostały odremontowane w latach 1996-1997 kiedy to uzyskały dzisiejszy wygląd.
---
Eine naechste Station im Sonntagsspaziergang umHackesche Hoefe war die Galerie Lumas. Lumas bietet signierte Kunststuecke schon ab 150 Euro an. Deswegen ist ein Besuch bei Lumas einfach eine Pflicht! Drin: laut und voll, wie in einem Laden voller Sales. Drei Verkaeufer arbeiten wie verrueckt, zeigen Fotos in farbenvollen Katalogen. Wie von der FAZ beschrieben, sind die Fotos von solcher Qualitaet, dass die Augen wehtun. Ich mochte die Projekte Robert Lebeckssehr, viele kleine Diapositive, Preis: 420 Euro. Unter Bildern auch Klassiker: Marlene Dietrich in einem Pelzmantel oder "Le Violon d'Ingres" von Man Ray. Es gibt aber auch ganz neue, frische Bilder.
---
Kolejnym przystankiem w niedzielnym spacerze dookoła Hackesche Hoefe była znajdująca się w HH1 galeria Lumas, obok reklamy której ciężko jest przejść obojętnie: Lumas oferuje sygnowane obiekty sztuki już od 150 euro.Dlatego właśnie wizyta w Lumas jest nieodzownym elementem spaceru. W środku: gwarno i pełno jak w sklepie z najlepszymi promocjami. Trzech ekspedientów uwija się jak w ukropie, w kolorowych katalogach pokazuje dostępne zdjęcia. Jak czytam w poleceniu gazety FAZ: "Odbitki tak porywającej jakości, że aż oczy bolą". Rzeczywiście. Bardzo spodobały mi się projekty Roberta Lebecka, wiele małych diapozytywów na jednym obrazie, cena: 420 euro. Wśród obrazów na sprzedaż klasyki gatunku jak zdjęcie Marlene Dietrich w futrze z lisa czy "Le Violon d'Ingres" Mana Raya, ale też zupełnie świeże i nieznane, kolorowe zdjęcia. Na pewno warto się tu wybrać po przypływie gotówki.
---
Dzień jest niewątpliwie dość leniwy. Szare chmury wleką się ospale po niezbyt niebieskim niebie, raz na parę godzin zaczyna nagle porządnie lać, potem znowu przestaje. Byłam dzisiaj na Trendmafia Wintermarkt. Jeżeli ktoś lubi alternatywne klimaty, na pewno bardzo dobrze by się tam poczuł - robione ręcznie torebeczki, portfele, przypineczki, kolczyki, t-shirty, oryginalna sztuka. Ceny dość niewygórowane, każdego na pewno byłoby stać na jakiś drobiazg. Dla mnie jedynym problemem w takich stoiskach jest to, że wszystko odbywa się w ścisłym kontakcie ze sprzedawcą. Oznacza to, że jak tylko zbliżymy się na 10 metrów do stoiska, jesteśmy od razu zagadywani (to zresztą, jak odkryłam należy do niemieckiego sposobu sprzedaży czegokolwiek - w sklepach z ciuchami, czekoladkami, kosmetykami). No i w końcu kupujemy coś, do czego nie jesteśmy w 100% przekonani, no ale cena nie jest wysoka... A potem tego nie nosimy, bo nie podobało nam się w 100%. I tak w kółko.
Ein wenig von dem Designermarkt ging ich einmal um die Station Hackescher Markt um. Alte Sumpfgebiete wurden von Hans Christoph Friedrich von Hacke als ein Platz eingerichtet, am Ende des 19. Jahrhnderts hat man versucht, Transportmittel im Ort einzufuehren. Was die Hackesche Hoefe selbst angeht, es beginnt ihre Geschichte frueher, Mitte 19. Jahrhunderts alsdie Gebiete Hans Quilitz, ein Glaskuenstler, kaufte. Seine Nachfolger kauften naechste Grundstuecke um den seinen. So wurden Anfang des 20. Jahrhunderts die Hoefe von Kurt Berndt und August Endell entworfen und gebaut. Eine Renovation, die den Hoefen das heutige Aussehen gab, fand 1996-1997 statt.---
Lekko rozczarowana samym targiem designerów przeszłam się dookoła stacji S-Bahn Hackescher Markt. Dawny teren bagienny został przez Hansa Christopha Friedricha von Hackego zagospodarowany jako plac, pod koniec XIX wieku zaczęto tu doprowadzać miejskie środki transportu. Co się zaś tyczy samych Hackesche Hoefe (malutkich sklepików ułożonych w kolejnych podwórkach), ich historia zaczyna się jeszcze wcześniej, w połowie XIX wieku kiedy to teren pod budowę przyszłych luksusowych sklepów kupił Hans Quilitz, szklarz. Jego dziedzice wykupowali kolejne działki wokół jego parceli. I tak na początku XX wieku "podwórka" zostały zbudowane przez konstruktora Kurta Berndta oraz architekta Augusta Endella. Zostały odremontowane w latach 1996-1997 kiedy to uzyskały dzisiejszy wygląd.
---
Eine naechste Station im Sonntagsspaziergang umHackesche Hoefe war die Galerie Lumas. Lumas bietet signierte Kunststuecke schon ab 150 Euro an. Deswegen ist ein Besuch bei Lumas einfach eine Pflicht! Drin: laut und voll, wie in einem Laden voller Sales. Drei Verkaeufer arbeiten wie verrueckt, zeigen Fotos in farbenvollen Katalogen. Wie von der FAZ beschrieben, sind die Fotos von solcher Qualitaet, dass die Augen wehtun. Ich mochte die Projekte Robert Lebeckssehr, viele kleine Diapositive, Preis: 420 Euro. Unter Bildern auch Klassiker: Marlene Dietrich in einem Pelzmantel oder "Le Violon d'Ingres" von Man Ray. Es gibt aber auch ganz neue, frische Bilder.---
Kolejnym przystankiem w niedzielnym spacerze dookoła Hackesche Hoefe była znajdująca się w HH1 galeria Lumas, obok reklamy której ciężko jest przejść obojętnie: Lumas oferuje sygnowane obiekty sztuki już od 150 euro.Dlatego właśnie wizyta w Lumas jest nieodzownym elementem spaceru. W środku: gwarno i pełno jak w sklepie z najlepszymi promocjami. Trzech ekspedientów uwija się jak w ukropie, w kolorowych katalogach pokazuje dostępne zdjęcia. Jak czytam w poleceniu gazety FAZ: "Odbitki tak porywającej jakości, że aż oczy bolą". Rzeczywiście. Bardzo spodobały mi się projekty Roberta Lebecka, wiele małych diapozytywów na jednym obrazie, cena: 420 euro. Wśród obrazów na sprzedaż klasyki gatunku jak zdjęcie Marlene Dietrich w futrze z lisa czy "Le Violon d'Ingres" Mana Raya, ale też zupełnie świeże i nieznane, kolorowe zdjęcia. Na pewno warto się tu wybrać po przypływie gotówki.

Komentarze
Prześlij komentarz