Oburzenie 28.11.2011 / Empoerung
Wollten wir ein starkes Europa haben? Ja. Die polnischen Buerger haben im Referendum "Ja" gestimmt. Und, wie uns Minister Sikorski erinnert, nicht nur "Ja" fuer den Beitritt ohne weitere Verpflichtung, sondern auch eine gemeinsame Waehrung, ergo: Verbreitung der europaeischen Idee, ergo: Kontrolle der hohen Beamten ueber Staaten, automatische Sanktionen gegen Lender, die die Regeln des gemeinsamen Gebietes nicht beruecksichtigen, u.a. finanzielle Sanktionen, wenn es nur noetig ist.
Ich verstehe die Empoerng mit den Worten nicht, dass Sikorski nicht die Macht deutschland fuerchtet, sondern ihr Tatenlosigkeit. Die Rettung des Euros braucht jetzt gerade Taten, nicht Marasamus. Deutschland ist sowieso, wie man in diesen Tagen in der Presse lesen kann, in einer hoffnungslosen Situation. Wenn es stark in Europa fuert, wird es das Vierte Reich genannt, wenn es sich zurueckzieht, wird ihm die Niederlage der gemeinsamen europaeischen Idee vorgeworfen.
Am meisten verstehe ich aber nicht, wie Menschen, die gestern nicht im Saal waren, sich fuer den medialen Papp begeistern koennen, fuer die Informationsschnipsel. Selbst der Sender TVN24 hat in diesem Sinne stark ueberreagiert, indem er nur saftige Teile der Rede zitiert hat. Klar, sie war revolutionaer. Sie zeigte nicht nur Deutschland als unseren groBen Nachbar, sondern stellt auch vor dem Land eine groBe Herausforderung - die Herausforderung zum Anfuehren, Losreisen aus dem Marasmus,den Aufschrei: "Zur Rettung Europas!". Die Rede war aber keineswegs radikal. Wir haben einen sehr guten AuBenminister, der seine Rede mit Sinn schreiben kann, kann die Fragen der Gaeste mit Humor und Ironie beantworten.
Wer immer noch empoert ist, sollte vielleicht eine Bretzel und ein Bierchen im letzten Stock des Allianz Forums genieBen. Er sollte sich vielleicht aus dem Fenster das Brandenburger Tor angucken und sich fragen: Wir sind seit so kurzer Zeit richtige Nachbarn. Wollen wir dat zerstoren? An dieser Stelle sollte man von der "Allianzer" Bretzel etwas abbeiBen und einen Schluck Bierchen nehmen. Und es sieht der Minister sofort weniger radikal aus.
---
Zupełnie nie rozumiem świętego oburzenia środowisk prawicowych po wczorajszym wystąpieniu min. Sikorskiego w Allianz Forum przy Pariser Platz 6 w Berlinie.
Chcieliśmy silnej Europy? No chcieliśmy. Polscy obywatele w referendum zagłosowali na tak. I, jak przypomina minister Sikorski, nie byl to jedynie początkowy akces bez zobowiązań, lecz także przyjęcie wspólnej waluty, ergo: rozbudowy unii, jej trwałości, dbałość o wspólne interesy, ergo: zapewnianie kontroli wysokich urzędników nad państwami, automatycznych sankcji dla krajów nieprzestrzegających zasad wspólnego terenu, w tym sankcji finansowych, jeśli tylko zaistnieje taka konieczność.
Nie rozumiem oburzenia słowami, że minister Sikorski nie boi się potęgi Niemiec lecz ich bezczynności. Dla ratowania wspólnej Europy potrzeba teraz działania, nie marazmu. Niemcy zresztą, jak można przeczytać w prasie, są tak czy owak na straconej pozycji. Jeżeli silnie przewodzą Europie, nazwane zostaną przez pewne pisemka czwartą rzeszą, jeśli się wycofują, zarzuca im się powodowanie upadku zjednoczonej Europy.
Najbardziej jednak nie rozumiem, jak ludzie, których podczas przemówienia nie było wczoraj na sali mogą karmić się medialną papką i podniecać skrawkami informacji. Kto był, ten wie: przemówienie, rozciągnięte w czasie, nie było aż tak radykalne. Nawet TVN24 w tej kwestii ostro przesadzał cytując jedynie najbardziej soczyste fragmenty przemówienia. Owszem, było ono rewolucyjne. Pokazywało Niemcy jako naszego wielkiego sąsiada, ale też jednocześnie stawiało przed nimi wielkie wyzwanie - konieczność dowodzenia, wyrwanie z marazmu, okrzyk "do ratowania Europy!". Nie było to jednak przemówienie w żadnej mierze radykalne. Ot, mamy świetnego ministra spraw zagranicznych, który potrafi zebrać myśli do kupy, z cynizmem i humorem odpowiedzieć na pytania gości i mediów.
Kto nadal się oburza, niech następnym razem skorzysta z piwa i precelka na najwyższym piętrze Allianz Forum przy Pariser Platz 6, niech spojrzy na podświetloną Bramę Brandenburską i niech zada sobie pytanie: Od tak niedawna jesteśmy dobrymi sąsiadami. Czy naprawdę chcemy to zniszczyć? - w tym miejscu trzeba ugryźć "alianckiego" precelka lub popić myśl piwkiem. I od razu minister nie wydaje się aż taki radykalny.
Dla nabrania dystansu & wyrobienia sobie zdania na ten temat zachęcam do lektury tekstu z ciut odmiennej perspektywy: http://seaman.salon24.pl/368819,mowa-sikorskiego-do-ciemnego-luda-europejskiego
Komentarze
Prześlij komentarz