NATUR: Ploetzensee
Jestem zainteresowana nie jedynie oczywistościami turystycznymi: Wannsee, Bramą Brandenburską, Wieżą Telewizyjną. Któryś już weekend z rzędu jadę na rowerze w nieznane i, co dość zaskakujące, natykam się na nieznane. Miejsca, w których bywam, a mam na myśli przede wszystkim parki, jeziora etc., ale też pomniki, cmentarze i tym podobne są rzadko uczęszczane przez turystów, o samych Berlińczykach w ogóle nie wspominając.
Dzisiaj na przykład pojechałam na rowerze nad Ploetzensee (niedaleko lotniska Tegel). Tu spotkał mnie dość ciekawy szok. Otóż nad brzegiem jeziorka nie było żywego ducha. Możnaby wytłumaczyć to jeszcze opłatą w wysokości 5 euro, gdyby nie to, że była już prawie 11, a słońce świeciło jak dzikie. I wtedy przyszło mi do głowy, że w zasadzie może to logiczne. W Berlinie i pod Berlinem dostępnych jest co najmniej 20 lub 30 innych jeziorek, każde równie ładne. W okolicy jest też całkiem uroczy kanał lądowy (mnóstwo motorówek i łodzi), nie ma więc powodu, by to właśnie Ploetzensee było często odwiedzane przez turystów.
Co chcę przez to powiedzieć? Zachęcam do otworzenia mapy (tak, tak, prawdziwej mapy, a nie jakiegoś googletworu!) i przyjrzenia się możliwościom w najbliższej i trochę dalszej okolicy. Może okazać się, że wcale nie tak daleko od Waszego domu w środku lasu lub łąki znajdziecie coś, o czym nie wiedzą sami mieszkańcy tego terenu.
Oto i potwierdzenie teorii: wielokrotnie bywałam już w Tiergarten, pierwszy raz jednak miałam dzisiaj okazję wejść do przepięknego ogrodu lawendowego. Równie mocno jak sam ogród zaskoczył mnie taki oto widok:
No więc... Na rowery, do samochodów, mapy w dłoń! Ile jeszcze takich miejsc czeka na odkrycie w niedalekim sąsiedztwie?!?
Dzisiaj na przykład pojechałam na rowerze nad Ploetzensee (niedaleko lotniska Tegel). Tu spotkał mnie dość ciekawy szok. Otóż nad brzegiem jeziorka nie było żywego ducha. Możnaby wytłumaczyć to jeszcze opłatą w wysokości 5 euro, gdyby nie to, że była już prawie 11, a słońce świeciło jak dzikie. I wtedy przyszło mi do głowy, że w zasadzie może to logiczne. W Berlinie i pod Berlinem dostępnych jest co najmniej 20 lub 30 innych jeziorek, każde równie ładne. W okolicy jest też całkiem uroczy kanał lądowy (mnóstwo motorówek i łodzi), nie ma więc powodu, by to właśnie Ploetzensee było często odwiedzane przez turystów.
Co chcę przez to powiedzieć? Zachęcam do otworzenia mapy (tak, tak, prawdziwej mapy, a nie jakiegoś googletworu!) i przyjrzenia się możliwościom w najbliższej i trochę dalszej okolicy. Może okazać się, że wcale nie tak daleko od Waszego domu w środku lasu lub łąki znajdziecie coś, o czym nie wiedzą sami mieszkańcy tego terenu.
Oto i potwierdzenie teorii: wielokrotnie bywałam już w Tiergarten, pierwszy raz jednak miałam dzisiaj okazję wejść do przepięknego ogrodu lawendowego. Równie mocno jak sam ogród zaskoczył mnie taki oto widok:
No więc... Na rowery, do samochodów, mapy w dłoń! Ile jeszcze takich miejsc czeka na odkrycie w niedalekim sąsiedztwie?!?
Odkryłaś Tajemniczy Ogród!
OdpowiedzUsuńFajny post i całkowicie się z nim zgadzam. Dodam jeszcze, że czase i piechotką spacerując można w bardzo bliskim otoczeniu trafić na coś naprawdę ciekawego!