
Treptow to z pewnością jedna z najdziwniejszych dzielnic Berlina.
Wygląda tak, jakby ktoś wsadził tu wszystko, co nie zmieściło się lub
nie pasowało gdzie indziej. I tak, o 10 rano w okolicach Badeschiff
natykam się na chichoczących ludzi wylewających się z dudniących klubów.
Dwa kroki dalej - pchli targ, na którym kupimy wszystko, od
zardzewiałej piły po telewizor i stary telefon. Jeszcze dalej wille z
mnóstwem gzymsików i udziwnione do stopnia wprost niesamowitego.
Potem park dla poległych żołnierzy sowieckich. No i jeszcze niby nowoczesna struktura Molecule Man. Wariactwo do potęgi entej!
---

Treptow ist bestimmt das merkwürdigste aller Wohnviertel, die ich in Berlin bisher besichtigt habe. Es ist ein bisschen so, als ob alle Sachen, die nirgendwo anders in Berlin passen, hier landeten. Meine Reise fing mit dem Gebiet um das Badeschiff an. Als ich um 10 da ankam, strömten ganz viele Menschen aus noch aufgemachten Clubs nach Hause, singend, besoffen und ganz häppy. Zum Badeschiff selbst bin ich diesmal nicht gegangen, da das Wetter doch ein bisschen unsicher war. Die nächste Entdeckung war ein Trödelmarkt, mit ganz vielen komischen Sachen: Fahrrädern, Töpfen, Radios, Fernsehern, und was man sich nur alles ausdenken kann. Im Vergleich zu diesem Markt ist der Mauerpark-Markt ganz ordentlich und schön. Nachher kamen schöne Haeuser, in grosser Menge und mit vielen Schnick-Schnacks.


Gleich um die Ecke beginnt Treptower Park, in dem auch ein ganzer Weg den gefallenen sowjetischen Soldaten geopfert ist. Das alles zusammen, noch mit Molecule Man (eigentlich: warum nicht Men?), die Verbindung vom Schönen, Schrecklichen, Rührenden hat einen sehr starken Effekt.
Dla mnie brzmi to bardzo zachecająco...
OdpowiedzUsuńPisałam Ci już, że robisz coraz fajniejsze zdjęcia. To trzecie tutaj jest rewelacyjne! Wracaj na Flickra!