Płock - restauracja Staromiejska 3/20
photo by S.Byliśmy przez jeden dzień w Płocku. Miasto jest jak najbardziej urocze, całości miał dopełnić wypad do knajpy na pyszne jedzenie. No i tu niestety się poważnie zawiedliśmy.
Przez cały czas jedzenia towarzyszył nam dziwny zapaszek spod desek ogródka. Mieliśmy podejrzenie, że tam gdzieś znajduje się wentylator z kuchni, bo nigdzie indziej zapachu nie było. S. pytał kelnerkę, czy wie, co to za smród, a ona wymigiwała się płockim angielskim: "I don't know, I don't know". Akurat.
Zupa grzybowa była poprawna. Mówiąc "poprawna" mam na myśli fakt, że za 14 zł (bo tyle kosztowała - dużo pieniędzy) w Warszawie zjadłoby się prawdziwe grzybowe cudo, kremowe, gęste, ze świeżą śmietaną.
Drugie danie było dość marne. Moja ryba była znowu poprawna, za to warzywa z wody smakowały jak powietrze, równie dobrze można było nie jeść. Pochwalić trzeba pieczone ziemniaczki z sosem czosnkowym. Smak był przedni. S. zamówił prosiaczka w sosie kurkowym. Wielkie rozczarowanie. Jako wnuczka wytrawnych zbieraczy wszelkich rodzajów grzybów mogę stwierdzić, że obok kurek sos leżał może w poprzednim wcieleniu.
Za cały obiad zapłaciliśmy 97 złotych, fortunę jeśli porównać to do smacznych kolacji w naszych ulubionych restauracjach w Krakowie, Gdańsku, Toruniu czy nawet Warszawie.
Wystawiliśmy restauracji surową ocenę 3/20 i poszliśmy do WYBITNEJ kawiarni Retro na kawę i koniak w celu zabicia smaku niesmaku.
Komentarze
Prześlij komentarz